sobota, 4 maja 2013

2. 11 lat później…


Proszę bardzo, oto druga notka! Niezmieniona, nadal krótka, ale musicie być cierpliwi- od 10. Będą już dłuższe :) Na wszelkie pytania odpowiadam tu :)
------------------------------

            Julia posiada brązowo-czarne, proste włosy oraz oczy w tym samym kolorze, zmieniały one jednakże barwę w zależności od jej humoru i poczucia bezpieczeństwa. Ma jasną cerę oraz krwistoczerwone usta.
            Lubiła się ubierać w ciemne ubrania, głównie czarne, czerwone, fioletowe i zielone. Najchętniej nosiła długie, jedwabne suknie. Jednak na co dzień, gdy wychodziła z domu, starała się zachować pozory i zakładała dżinsy i bluzki (mimo wszystko ciemne).
– Kochanie, wstawaj! Dzisiaj jest bardzo ważny dzień! – jej mama niemal zaświergotała. Kochała budzić córkę, widzieć, jak ta powoli otwiera oczy i się rozgląda po pokoju, jakby nie mogąc uwierzyć, że noc tak szybko minęła…
– Hmmm…. Mamusiu jeszcze pięć minut… Proszę! – odparła zaspana dziesięciolatka, która dzisiaj kończyła 11 lat, w pierwszy dzień lata i przy okazji wakacji.
Julia w końcu wstała.
– Ojej! Maamooo! Tu jest jakiś pan duch! – krzyknęła, gdy ujrzała Dramona, który się nagle przed nią zjawił. Był to pierwszy raz, gdy pozwolił, by go ujrzała.
– Ależ nie ma się czego bać, dziecinko. Ja jestem twoim wujkiem – powiedział z pięknym uśmiechem.
– Ja, proszę pana, nie mam wujka. A gdybym miała, to na pewno nie wyglądałby tak jak pan. – odpowiedziała dziewczynka, przybierając groźną według niej minkę. Dramon się zaśmiał.
– Ależ jesteś odważna… Nikt cię nie wrobi ot tak. To dobrze. To bardzo dobrze.
            Drzwi się otworzyły z hukiem i stanęli w niech państwo Darkness.
– Mamo, ten pan się nagle pojawił i mówi, że jest moim wujkiem…– powiedziała cicho jakby się bała, że to ona zawiniła, iż demon się znalazł w jej pokoju. Lena i Aron popatrzyli po sobie, nie wiedząc, co odpowiedzieć. Od początku mieli świadomość tego, że ich córka się kiedyś dowie o jej opiekunie z mitów rodem, ale sądzili, że może ta chwila nadejdzie trochę później. Dramon tylko się uśmiechnął i rzekł:
– Ależ Julio, to nie Twoja wina, że się tu zjawiłem. Nie masz na to żadnego wpływu… przynajmniej na razie.
– Skąd pan wie o czym myślałam?– spytała zdziwiona.
– Och, nietrudno to było odgadnąć, patrząc, jaką masz minę – zaśmiał się cicho i złowieszczo, po czym zniknął.
– Och córusiu, tak się wystraszyłam! – pani Darkness podbiegła szybko do Julii i wzięła ją w objęcia.
– Chodźcie, moje damy. Chyba czas porozmawiać o czymś – rzekł Aron, po czym wyszedł z pokoju.

            Rodzina Darkness mieszkała w samym sercu Londynu, niedaleko Ulicy Pokątnej, w starej rezydencji rodziny Arona, która była niewidoczna dla mugoli. Był to budynek czteropiętrowy, w którym mogło mieszkać spokojnie parę pokoleń nie przeszkadzając sobie. Na prawie każdym piętrze było pięć pokoi i łazienka. W piwnicy znajdowała się pracownia Arona, który z zawodu był badaczem nowych wynalazków oraz niebezpiecznych sprzętów magicznych. Julii nigdy nie wolno było tam wchodzić, a Lenie tylko wtedy, gdy miała naprawdę ważną sprawę do męża. Na parterze był korytarz, duża szafa na płaszcze, salon i łazienka. Na pierwszym piętrze znajdowała się kuchnia, spiżarka, jadalnia, bawialnia, biblioteka oraz kolejna łazienka. Na drugim piętrze były trzy pokoje gościnne z łazienkami oraz salon dla gości z regałem z różnymi książkami oraz drobiazgami jako dekoracja. Trzecie piętro było przeznaczone jako kolejne gościnne piętro z czterema pokojami gościnnymi oraz salonem z biblioteczką. Ostatnie piętro należało całkowicie do rodziny Darkness. Lena i Aron mieli ogromną sypialnię oraz równie dużą garderobę. Julia miała trzy pokoje– jeden służył jako pokój do nauki i przyjmowania gości, drugi jako sypialnia ze wszystkimi zabawkami, a trzeci jako garderoba.
            Rodzice Julii oraz sama dziewczynka poszli do bawialni na pierwszym piętrze. Każdy usiadł na osobnym, obitym w czerwony materiał, fotelu.
– Juluś, koteczku… Musimy Ci coś powiedzieć– zaczęła pani Darkness. Dziewczynka siedziała spokojnie ze wzrokiem utkwionym w matkę. Gdyby ktoś stał z boku, to pomyślałby, że to dziecko zaraz zabije matkę wzrokiem, bo jej spojrzenie przypominało sztylety albo bazyliszka.
– To chodzi o tego pana, prawda? – spytała mała śmiertelnie poważnym tonem.
– Tak… będziesz miała od jutra z nim zajęcia – powiedział cicho Aron, obawiając się reakcji córki. Nigdy wcześniej taka nie była. Był zły na Dramona, że się w ogóle pokazał. Nie chciał patrzyć na zmiany, jakie będą w błyskawicznym tempie zachodziły w zachowaniu jego dziecka, które tak bardzo kochał. Bał się tego.
– Kim on jest? – Julia próbowała brzmieć normalnie i spokojnie. Nie miała pojęcia, dlaczego jest taka zła.
– To….. Jest twój opiekun… duszy, że tak powiem – odparła jej mama – chciałby Ci wpoić pewne zasady, które jego zdaniem powinnaś przestrzegać.
– A wy nie możecie mu zabronić? – ciemnowłosa nie wiedziała, co ma o tym myśleć, poza tym że czuła, że jej gniew rośnie przez to, że jej ukochani rodzice są bezradni. Oni, których uważała zawsze za wszechmocnych i przeodważnych. Oni, którzy zawsze stali za nią murem bez względu na to, czy to ona zaczęła się kłócić z kolegą z podwórka, czy on zaczął jej dokuczać. A teraz patrzyła na ich bezradność, która się odmalowała na ich twarzach i w ich oczach, sprawiając, że Julia czuła również strach.

            Dramon szykował się na pierwsze oficjalne spotkanie z Julią. Ubrał się w czarną szatę, uczesał włosy w koński ogon. Starał się jak najwięcej uśmiechać, by nie przestraszyć dziewczynki dopóki jej trochę nie poduczy.
            Przygotował pokój, w którym będzie z nią rozmawiał o jej rodzinie, zadaniu, Księżycu, o nim. Było to coś na rodzaj salonu, w którym znajdował się kominek, na którym palił się ogień. Przed kominkiem stały dwa duże, miękkie, czarne fotele. Między nimi stał szklany stolik na bazaltowych nogach, rzeźbionych w mistyczne wzorki. Na stoliku stał przygotowany wcześniej napój, który sprawiał, że łatwiej było wywierać wpływ na tego, kto go wypił. A jemu było to potrzebne, ponieważ miał świadomość, tego, że rodzice Julii wychowali ją na “anioła”
            Miał zamiar “zaszczepić” w niej ziarnko zła i braku litości, by bez problemu mogła zostać prawdziwą Królową Ciemności. Nie miał jednak pojęcia, ile czasu będzie musiał na to poświęcić.

2 komentarze:

  1. Wow! Robi się coraz ciekawiej :DDD

    OdpowiedzUsuń
  2. Aw, drugi rozdział! :3
    Biedne dziewczę. Taka mała a już takie problemy, aż mi
    normalnie żal. Na jej miejscu porządnie bym się
    przestraszyła. Wgl nie wyobrażam sobie jak się rodzice
    mogą czuć...taka kompletna bezradność i bezsilność
    Się pochorować można. Wiesz co, tak sobie myślę, że
    zwykle najtrudniej się zaczyna i zwykle pierwsze
    rozdziały są słabe, ale u Ciebie to się jakby mniej sprawdza
    znaczy, wiadomo, każdy kolejny jest lepszy (10<3)
    ale pierwsze również są dobre! Na moje początkowe to patrzeć
    nie mogę spokojnie, bo mam ochotę poprawiać od razu xD

    OdpowiedzUsuń